Wrak Juliusa to jedno z ciekawszych płytkich miejsc wrakowych na Bałtyku. Leży zaledwie około 300 metrów od brzegu, na głębokości około 6 metrów, ale największym wyzwaniem jest samo dotarcie na miejsce – z całym sprzętem trzeba pokonać około 2 kilometrów pieszo.
Wrak Julius – 6 metrów głębokości i 2 kilometry marszu
Wrak szwedzkiego parowca Julius leży bardzo blisko brzegu Bałtyku, na głębokości sięgającej około 6 metrów. Samo nurkowanie jest jednak zdecydowanie łatwiejsze niż dotarcie na miejsce – żeby wejść do wody ze sprzętem, trzeba pokonać około 2 kilometrów pieszo plażą lub ścieżką.
2 KILOMETRY DO WODY
Patrząc na położenie Juliusa, można pomyśleć, że jest to bardzo łatwo dostępny wrak. Leży przecież zaledwie około 300 metrów od brzegu.
Problem pojawia się jednak wcześniej.
Nie da się dojechać samochodem bezpośrednio w miejsce nurkowania. Cały sprzęt trzeba zabrać ze sobą i przejść około 2 kilometrów plażą lub ścieżką.
Z kompletnym wyposażeniem nurkowym taki spacer potrafi być większym wyzwaniem niż samo późniejsze zejście pod wodę.
Kiedy jednak już dotrzemy nad brzeg, okazuje się, że wrak znajduje się naprawdę blisko.

Zdjęcie sonarowe wraku. Po prawej stronie mamy dziub statku - tam jest najwięcej sieci. Po lewej rufa i śruba.
PŁYTKI WRAK BAŁTYKU
Julius jest bardzo płytkim wrakiem. Podczas mojego nurkowania największa głębokość wynosiła około 6 metrów.
To sprawia, że nie jest to typowe bałtyckie nurkowanie wrakowe na dużej głębokości. Tutaj cały wrak można eksplorować praktycznie w strefie płytkiej wody.
Jednocześnie niewielka głębokość nie oznacza, że brakuje ciekawych elementów.

Element wraku z rozciągniętą siecią rybacką.
PONAD 100 LAT POD WODĄ
Julius został zbudowany w 1855 roku jako Killingworth w stoczni C. Mitchell & Co. w Newcastle.
W swojej historii kilkukrotnie zmieniał właściciela i nazwę. W 1905 roku został przemianowany na Skaato, a w 1907 roku otrzymał nazwę Julius.
Jego historia zakończyła się 10 lutego 1908 roku.
Podczas sztormu statek zaczął nabierać wody i został rzucony na mieliznę w okolicach Bagicza, niedaleko Kołobrzegu.
Od tego czasu minęło już ponad 100 lat.

Zdjęcie Juliusa z epoki. Maszty widoczne na zdjęciu można znaleźć obok wraku.
WRAK MOCNO ZNISZCZONY
Dzisiaj Julius jest mocno zniszczony.
Stalowa konstrukcja została przez lata rozbita przez sztormy i działanie morza. Wrak nie przypomina już kompletnego statku, a jego pozostałości są rozrzucone po dnie.
To, co kiedyś było jednym parowcem, dziś jest zbiorem fragmentów stalowej konstrukcji.
Na dnie leżą również maszty, które oderwały się od statku i znajdują się wśród pozostałości wraku.
Jest w tym jednak coś ciekawego – podczas nurkowania można oglądać kolejne elementy i próbować wyobrazić sobie, jak wyglądał Julius, kiedy jeszcze pływał.
ŚRUBA DOBRZE WIDOCZNA POD WODĄ
Jednym z najlepiej zachowanych i najbardziej charakterystycznych elementów jest śruba wraku.
Znajduje się pod rufowym nawisem i jest dobrze widoczna podczas nurkowania.
Przy tak mocno zniszczonym wraku właśnie takie elementy najbardziej pomagają zrozumieć jego pierwotną konstrukcję.

Śruba Juliusa. Częściowo zasypana ale wciąż widoczna.
LEKKI PRĄD NAD WRAKIEM
Podczas nurkowania nad Juliusem można również wyczuć lekki prąd.
Nie jest on czymś, co uniemożliwia nurkowanie, ale trzeba brać go pod uwagę, szczególnie przy tak płytkim wraku znajdującym się blisko brzegu.
Bałtyk cały czas pracuje nad tym miejscem – zarówno niszcząc pozostałości statku, jak i zmieniając warunki panujące nad wrakiem.
JULIUS OSIECCIOWANY
Niestety Julius ma również problem, który znam z wielu innych bałtyckich wraków.
Wrak był osieciowany.
Zalegające na konstrukcji sieci są zagrożeniem nie tylko dla zwierząt, ale również dla nurków. Przy wraku pełnym wystających i połamanych elementów każda dodatkowa plątanina stanowi problem.
Dlatego moje nurkowania na Juliusie nie ograniczały się wyłącznie do oglądania wraku.

Sieci zdjęte z Juliusa podczas drugiej akcji.
DWA RAZY CZYŚCIŁEM WRAK Z SIECI
Juliusa dwukrotnie czyściłem z zalegających na nim sieci.
Usuwanie sieci z wraku wymaga dużej ostrożności. Trzeba uważać zarówno na własny sprzęt, jak i na elementy stalowej konstrukcji, które po ponad stu latach są mocno zniszczone.
Jednocześnie każda usunięta sieć oznacza jedną pułapkę mniej na dnie.
To właśnie dlatego takie działania są dla mnie równie ważną częścią nurkowania, co sama eksploracja wraków.

Sieci usunięte z pierwszej akcji.
CZY WARTO TU ZANURKOWAĆ?
Julius nie jest kompletnym, efektownym wrakiem. To mocno zniszczona i rozbita przez czas stalowa konstrukcja, której fragmenty leżą na dnie razem z masztami.
Mimo tego zdecydowanie warto go zobaczyć.
Płytka głębokość, bardzo bliskie położenie względem brzegu, dobrze widoczna śruba, pozostałości konstrukcji i historia sięgająca XIX wieku tworzą naprawdę ciekawą całość.
Do tego dochodzi możliwość zrobienia czegoś pożytecznego – Julius był przeze mnie dwukrotnie czyszczony z sieci.
Dla mnie to właśnie najlepsze połączenie: eksploracja wraku i jednoczesne dbanie o to, żeby kolejne osoby mogły bezpieczniej go oglądać, a zwierzęta nie ginęły w pozostawionych sieciach.
WSPÓŁRZĘDNE WRAKU
54°12'22.0"N 15°41'08.0"E
Informacje historyczne dotyczące statku i jego zatonięcia na podstawie materiałów Podwodnego Dziedzictwa.
Materiały z wraku:
Wesprzyj mnie na Suppi!
Wesprzyj na Suppi →
