← Blog i Artykuły Ekologia

Śmieci w polskich wodach – problem, którego nie da się już ignorować

← Blog i Artykuły
Ekologia

Śmieci trafiają do naszych jezior, rzek i Bałtyku każdego dnia. Butelki, puszki, plastiki i opony zamiast na brzegu lądują na dnie. Problem jest ogromny, a jego usuwaniem w dużej mierze zajmują się społecznicy i wolontariusze.

Śmieci w polskich wodach – problem, którego nie da się już ignorować

Śmieci w wodzie to jeden z najbardziej widocznych i jednocześnie najbardziej powszechnych problemów naszych jezior i rzek. Wystarczy zanurkować w miejscu, gdzie regularnie pojawiają się ludzie, żeby zobaczyć, jak dużo rzeczy trafia pod powierzchnię.

Od lat nurkuję w polskich wodach i podczas kolejnych akcji sprzątania przekonuję się, że problem jest ogromny. Wyciągam z dna butelki, puszki, plastiki, opony, sieci i setki innych przedmiotów, które ktoś wcześniej wrzucił albo zgubił.

I co najważniejsze – dużej części tego syfu wcale nie trzeba byłoby tam sprzątać. Wystarczyłoby go po prostu nie wrzucać do wody.

Kontener śmieci wyciągnięty z jeziora Dąbie. Samych opon było 77 sztuk.

IM WIĘCEJ LUDZI, TYM WIĘCEJ ŚMIECI

Zasada jest banalnie prosta.

Im większa aktywność ludzi nad wodą, tym większy syf można znaleźć pod wodą.

Plażowicze zostawiają butelki, puszki i różnego rodzaju przedmioty. Wędkarze gubią przynęty, opakowania i żyłki. Żeglarze i osoby korzystające z łodzi również zostawiają po sobie odpady.

A później wszystko to ląduje na dnie.

Część śmieci opada bezpośrednio pod pomostami i przy plażach. Inne przemieszczają się po dnie, zaczepiają o roślinność albo trafiają w miejsca, do których z powierzchni nikt nawet nie podejrzewa, że mogą dotrzeć.

Wyciąganie opony rolniczej z jeziora Drawsko.

CO NAJCZĘŚCIEJ ZNAJDUJĘ?

Po swoich akcjach sprzątania zacząłem dzielić wyciągane odpady na kategorie.

Powstał z tego bardzo ciekawy obraz.

1. ŚMIECI ZMIESZANE

Na pierwszym miejscu są zwykłe śmieci – plastiki, butelki, kubki i cały przypadkowy syf, który ludzie zostawiają po sobie.

To zdecydowanie największa grupa.

Nie ma tutaj żadnej konkretnej grupy, którą można wskazać palcem.

Po prostu ludzie śmiecą.

2. ALKOHOL

Drugie miejsce zajmują puszki i butelki po alkoholu, głównie po piwie.

I to pokazuje coś bardzo prostego – problem ze śmieceniem nie kończy się na ulicach, parkach czy lasach.

Dociera nawet pod wodę.

Puszka wrzucona do jeziora może leżeć na dnie przez lata. Butelka może zostać przykryta piaskiem. A wszystko to zostaje w środowisku tylko dlatego, że komuś nie chciało się wyrzucić śmiecia do kosza.

3. ŚMIECI PO WĘDKARZACH

Kolejna kategoria to odpady związane z wędkarstwem:

  • puszki po kukurydzy
  • opakowania po robakach
  • żyłki
  • przynęty
  • haczyki
  • inne opakowania

Ale tutaj warto powiedzieć jedną rzecz.

Nie uważam, że wędkarze śmiecą najbardziej dlatego, że są wędkarzami.

Po prostu nad wodą jest ich bardzo dużo, więc statystycznie zostawiają również dużo odpadów.

Bo prawda jest taka, że nad wodą śmiecą wszyscy.

Plażowicze. Wędkarze. Żeglarze. Imprezowicze. Spacerowicze.

Butelki wyciągnięte z jeziora Szczucze, Golczewo - obraz tego że problem alkoholowy trafia również pod wodę.

TO NIE JEST PROBLEM JEDNEJ GRUPY

Nie wierzę w tłumaczenie, że za śmieci odpowiada konkretna grupa społeczna.

Polacy jako społeczeństwo mają ogromny problem ze śmieceniem.

Syfią młodzi i starzy. Biedni i bogaci. Ludzie z dużych miast i małych miejscowości.

Problemem nie jest to, kim ktoś jest.

Problemem jest to, że ktoś uznaje, że może wyrzucić śmieć tam, gdzie mu wygodnie.

A jeśli takim miejscem jest woda, konsekwencje zostają znacznie dłużej niż jedna chwila, w której ktoś pozbył się problemu.

Do wody trafia wszystko. Nic już mnie nie zaskoczy. Tutaj telewizor na dnie jeziora Drawsko.

WODY POLSKIE NIE MAJĄ SYSTEMU SPRZĄTANIA

I tutaj dochodzimy do kolejnego problemu.

W Polsce praktycznie nie istnieje systemowe rozwiązanie problemu śmieci znajdujących się bezpośrednio w wodzie.

Większość pracy wykonują ludzie, którzy robią to społecznie – nurkowie, wolontariusze i organizacje.

Zarządcą większości wód w Polsce są Wody Polskie, ale działania związane ze sprzątaniem skupiają się przede wszystkim na lądzie i terenach przybrzeżnych.

Według informacji uzyskanych przeze mnie z RZGW w Szczecinie, w latach 2019–2025 nie prowadzono tam usuwania śmieci z wody przy pomocy nurków.

I trudno uznać, że problem nie istnieje, skoro wystarczy zejść pod powierzchnię, żeby zobaczyć jego skalę.

Wolontariat powinien wspomagać państwo, a nie wykonywać jego robotę za nie.

Nie może być tak, że ludzie poświęcają swój czas, sprzęt i pieniądze, żeby robić coś, co powinno być elementem normalnej ochrony naszych wód.

Śmieci wyciągnięte z jeziora Drawsko. Sponsorem akcji była firma Santi Diving.

SPRZĄTANIE TO TAKŻE ODZYSK SUROWCÓW

Wyciągnięty z wody śmieć nie musi być już tylko śmieciem.

Podczas sprzątania odzyskujemy między innymi:

  • szkło
  • plastik
  • metal

Odpady można odpowiednio posegregować i przekazać do dalszego zagospodarowania.

Każdy wyciągnięty przedmiot oznacza też jedną rzecz mniej w środowisku.

Odpady przemysłowe - tworzywa sztuczne, plastiki przypominające kable. Wyciągnięte z jeziora Drawsko.

SKALA MOICH DZIAŁAŃ

Przez lata podczas swoich akcji sprzątania usunąłem z polskich wód:

10,07 tony odpadów

568 worków śmieci

357 opon

35 sieci i pułapek

To nie są liczby z raportu czy statystyki znalezione w internecie.

To śmieci, które sam wyciągnąłem z wody.

Każda z tych liczb oznacza realne przedmioty, które wcześniej znajdowały się na dnie polskich jezior lub Bałtyku.

Moje działania wspierane są zarówno przez moich widzów jak i prywatne firmy. Bez nich nie mógłbym sprzątać na taką skalę.

CZY EDUKACJA WYSTARCZY?

Edukacja jest ważna, ale nie łudźmy się, że sama kampania z ładnym hasłem rozwiąże problem.

Części dorosłych ludzi po prostu nie da się przekonać kolejnym plakatem czy filmikiem o ochronie planety.

Dla niektórych jedynym powodem, dla którego nie wyrzucają śmieci gdzie popadnie, są:

  • kary
  • prawo
  • presja społeczna

Dlatego osoby, które świadomie zaśmiecają środowisko, powinny być surowo karane i społecznie piętnowane.

Jeżeli ktoś wie, że nie wolno wyrzucać śmieci do wody, a mimo to robi to, problemem nie jest brak wiedzy.

Problemem jest brak odpowiedzialności.

Śmieci wyciągnięte z jeziora Drawsko - tylko z tego jeziora wyciągnąłem 5 ton śmieci.

Z DZIEĆMI JEST INACZEJ

Edukacja świetnie działa natomiast na dzieci.

Jeżeli od najmłodszych lat nauczymy człowieka, że śmieci wyrzuca się do kosza, a nie do lasu, rzeki czy jeziora, istnieje ogromna szansa, że będzie to dla niego naturalne również w dorosłym życiu.

Edukacja działa również na ludzi, którzy już mają prawidłowe normy społeczne.

Takie osoby można zachęcać do działania:

  • sprzątania podczas spacerów
  • organizowania akcji
  • dołączania do wolontariatu
  • podnoszenia śmieci znalezionych po drodze
  • zgłaszania dzikich wysypisk
  • zgłaszania zanieczyszczeń i spuszczania ścieków
  • reagowania zamiast udawania, że problemu nie ma

Wyciąganie ogromnej opony rolniczej za pomocą worka wypornościowego. Jezioro Drawsko.

NAJŁATWIEJSZY ŚMIEĆ DO USUNIĘCIA TO TEN, KTÓRY NIGDY NIE TRAFIŁ DO WODY

Sprzątanie jest potrzebne.

Będę dalej schodził pod wodę i wyciągał z niej to, co zostawili inni.

Ale żadna liczba nurków nie wysprząta wszystkich polskich jezior, jeśli ludzie nadal będą traktować wodę jak kosz na śmieci.

Możemy wyciągać kolejne worki, opony, butelki i puszki. Tylko po co, skoro większość z nich nigdy nie powinna była znaleźć się pod wodą?

Nasze jeziora, rzeki i Bałtyk nie potrzebują kolejnych akcji sprzątania tak bardzo, jak potrzebują ludzi, którzy przestaną je zaśmiecać.

A dopóki to się nie zmieni, będę robił swoje – schodził pod wodę, sprzątał i pokazywał, jak naprawdę wygląda dno naszych wód.

Materiały o tej tematyce:

NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE NIC NIE MOŻESZ ZMIENIĆ
NIE RÓB Z JEZIORA ŚMIETNIKA
TAK TRAKTUJEMY POLSKIE JEZIORA

 

nurkowanie ekologia ochrona wód śmieci

Wesprzyj mnie na Suppi!

Wesprzyj na Suppi →
Podziel się tym artykułem Udostępnij systemowo lub skopiuj jego bezpośredni adres.