← Blog i Artykuły Raporty z jezior

Molo w Międzyzdrojach – podwodny świat pełen współczesnych skarbów

← Blog i Artykuły
Raporty z jezior

Molo w Międzyzdrojach to moje ulubione miejsce nad Bałtykiem do poszukiwania współczesnych skarbów. Pod wodą można znaleźć tu niezwykłe przedmioty – od monet i telefonów po laptopy, portfele, hulajnogi i inne zaskakujące znaleziska.

Molo w Międzyzdrojach – podwodny świat pełen współczesnych skarbów

Molo w Międzyzdrojach to moje ulubione miejsce nad Bałtykiem do poszukiwania współczesnych skarbów. Pod wodą można znaleźć rzeczy, których nikt raczej nie spodziewa się zobaczyć – od monet i telefonów po laptopy, portfele, hulajnogi elektryczne, a nawet urny z prochami.

MOLO MA SWOJE SEKRETY

Z powierzchni molo wygląda jak jedna z największych atrakcji Międzyzdrojów. Pod wodą sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Od lat regularnie zaglądam pod jego konstrukcję i za każdym razem można znaleźć tam coś nowego. Nigdy do końca nie wiadomo, co tym razem leży na dnie.

To właśnie dlatego tak lubię to miejsce.

Nie szukam tutaj starych skarbów czy zatopionych wraków. To są współczesne skarby Bałtyku – przedmioty, które jeszcze niedawno były częścią czyjegoś życia.

Hulajnogi pod molo. Wyciągnięte.

HULAJNOGI, TELEFONY I LAPTOP

Pod wodą znajdowałem między innymi telefony, portfele, dokumenty, laptopy, dysk twardy, a nawet hulajnogi elektryczne.

Podczas jednego z corocznych sprzątań ktoś zrzucił z samego końca mola dwie hulajnogi.

Wyciągnąłem je z wody i zgłosiłem firmie, która była ich właścicielem.

To tylko jeden z przykładów tego, co trafia do Bałtyku.

Część rzeczy ludzie przypadkowo gubią. Inne najwyraźniej ktoś celowo wrzuca do morza.

Laptopy i telefon wyciągnięte spod molo.

NAJBARDZIEJ SZOKUJĄCE ZNALEZISKO

Jedno ze znalezisk szczególnie zapadło mi w pamięć.

Był to przezroczysty pojemnik z ludzkimi prochami. Na opakowaniu znajdował się napis „prochy mojej żony”, a przez przezroczyste pudełko można było zobaczyć list.

Zostawiłem go dokładnie tam, gdzie go znalazłem.

Co ciekawe, inni nurkowie również mówili mi, że znajdowali pod molo podobne urny.

To pokazuje, że pod wodą można natrafić naprawdę na wszystko.

Znaleziona urna z prochami kobiety. Została tam gdzie była.

TAJEMNICZA TOREBKA Z CEGŁAMI

Były też znaleziska, które wyglądały jak fragment kryminalnej historii.

Jednym z nich była kobieca torebka z cegłami w środku.

Nie było tam nic wartościowego. Tylko drobne rzeczy osobiste – okulary, chusteczki, kosmetyki.

Trudno powiedzieć, dlaczego ktoś postanowił wrzucić ją do morza.

Podobnych zagadek pod molo jest więcej.

Torebka z cegłami znaleziona pod molo.

PORTFELE, DOKUMENTY I PIENIĄDZE

Nie wszystkie znaleziska są jednak tajemnicze.

Turystom zdarza się po prostu coś zgubić.

Pod wodą znajdowałem portfele, dokumenty, pieniądze i monety. Portfele oraz dokumenty, kiedy tylko było to możliwe, udawało mi się oddać właścicielom.

Internet bardzo pomaga w takich sytuacjach.

Najwięcej jest jednak monet.

MONETY WRZUCANE DO BAŁTYKU

Od lat turyści wrzucają monety do morza „na szczęście”.

Dla mnie to zwykłe śmiecenie.

Pod molo leżą ich dziesiątki tysięcy. To ogromna ilość metalu, który trafia do środowiska morskiego, zamiast zostać wykorzystany w znacznie bardziej pożyteczny sposób.

Moim zdaniem ten zwyczaj powinien zostać zmieniony.

Zamiast wrzucać monety do Bałtyku, można ustawić na molo specjalny pojemnik, do którego turyści mogliby je wrzucać.

Zebrane środki można byłoby przeznaczyć na sprzątanie Bałtyku.

Prosty pomysł, który pozwoliłby zachować sam zwyczaj, ale jednocześnie zrobić z niego coś dobrego dla morza.

Tysiące monet na dnie pod molo. Wrzucają je turyści "na szczęście".

I CO SIĘ ZMIENIŁO?

Niestety, mimo że o problemach pod molo rozmawiałem również z burmistrzem Międzyzdrojów, wiele rzeczy nadal wygląda dokładnie tak samo.

Opony wciąż leżą na dnie.

Ludzie nadal wrzucają monety do morza.

Problemy, o których mówiłem już wcześniej, nadal są widoczne.

A szkoda, bo nie mówimy tutaj o problemach, których nie da się rozwiązać.

Czasami wystarczy konkretna decyzja, trochę organizacji i potraktowanie tego miejsca nie tylko jako atrakcji turystycznej, ale również jako fragmentu Bałtyku, za który jesteśmy odpowiedzialni.

PODWODNE ŚMIETNISKO

Nie wszystkie odpady da się jednak łatwo wyciągnąć.

Pod molo wciąż znajduje się ponad 20 ogromnych opon ciężarowych.

Służyły jako odbijaki dla promów korzystających z mola. Z czasem część z nich znalazła się na dnie, prawdopodobnie podczas sztormów.

To potężne odpady, których nie jestem w stanie samodzielnie usunąć.

Potrzebna byłaby do tego większa i odpowiednio przygotowana akcja.

I moim zdaniem najwyższy czas się tym zająć.

Opony ciężarowe pod molo. Jest ich ponad 20 sztuk.

SIECI WIDMA JUŻ USUNIĘTE

Jeszcze kilka lat temu pod molo poważnym problemem były również sieci widma.

Zgubione sieci rybackie pozostawały na dnie i nadal łowiły, zabijając ryby.

Podczas jednego z nurkowań można było zobaczyć uwięzione w takiej sieci okonie.

Tak, w Bałtyku również żyją okonie.

Na przestrzeni lat udało mi się usunąć wszystkie pogubione przez rybaków sieci, które znalazłem pod molo.

Dzisiaj największym problemem pozostają przede wszystkim opony i inne odpady wielkogabarytowe.

Uwalnianie złapanych w sieci okoni. Nie wszystkie przeżyły.

MORZE CZASAMI ODSŁANIA STARE MOLO

Jest jeszcze jedna ciekawostka, którą można zobaczyć w okolicach mola. Co jakiś czas Bałtyk jest wyjątkowo łaskawy i podczas silnych sztormów odpiaszcza dno. Wtedy spod piasku zaczynają wyłaniać się pozostałości starego, poniemieckiego mola.

To trochę jak podwodna archeologia. Elementy dawnej konstrukcji, które przez większość czasu przykrywa piasek, na krótko pojawiają się na powierzchni dna. Potem morze ponownie je zasypuje i znikają na kolejne miesiące czy lata.

Dlatego po większych sztormach warto zajrzeć w okolice mola – Bałtyk potrafi wtedy pokazać rzeczy, których normalnie nie da się zobaczyć.

Betonowe pozostałości starego molo. Czasami widać też drewniane pale wbite w dno.

KTO POWINIEN TO POSPRZĄTAĆ?

Problem opon jest znacznie trudniejszy niż wyciągnięcie butelki czy puszki.

Jeżeli elementy wykorzystywane przy obsłudze mola trafiają do morza i pozostają tam przez lata, ktoś powinien wziąć odpowiedzialność za ich usunięcie.

Nie powinno być tak, że zyski z działalności są prywatne, a koszty usuwania jej skutków ponosi później całe społeczeństwo.

Nie powinno też być tak, że środowisko płaci za to, że coś zostało pozostawione pod wodą.

WARTO POKAZAĆ TURYSTOM, CO JEST POD ICH STOPAMI

Molo w Międzyzdrojach jest świetnym miejscem do połączenia turystyki z edukacją ekologiczną.

Można postawić tablice pokazujące, co znajduje się pod wodą.

Można wyjaśnić, dlaczego nie powinno się wrzucać monet do morza.

Można ustawić pojemnik na monety i przeznaczyć zebrane pieniądze na sprzątanie Bałtyku.

Bo większość osób spacerujących po molo prawdopodobnie nie ma pojęcia, jak wiele rzeczy znajduje się kilka metrów pod ich stopami.

Śmieci spod molo. 

BAŁTYK PEŁEN WSPÓŁCZESNYCH SKARBÓW

Molo w Międzyzdrojach jest dla mnie wyjątkowym miejscem.

To nie wrak i nie zatopiony skarb sprzed setek lat.

To historia naszych czasów.

Telefony, laptopy, hulajnogi, portfele, dokumenty, monety, opony i sieci pokazują, jak wygląda morze, kiedy człowiek traktuje je jak miejsce, do którego można coś wrzucić i o tym zapomnieć.

Część tych rzeczy udało się wyciągnąć. Sieci widma zostały usunięte. Ale nie wszystko da się zrobić samemu.

A skoro mimo upływu lat opony nadal leżą na dnie, a ludzie nadal wrzucają monety do Bałtyku, to znaczy, że temat wciąż pozostaje aktualny.

Dlatego będę dalej zaglądał pod molo.

Bo nigdy nie wiadomo, jaki współczesny skarb Bałtyku czeka tam na znalezienie.

Materiały spod molo w Międzyzdrojach:

 

maxresdefault
maxresdefault (1)

 

Wesprzyj mnie na Suppi!

Wesprzyj na Suppi →
Podziel się tym artykułem Udostępnij systemowo lub skopiuj jego bezpośredni adres.